15 lutego 2015

jejku, tak wiele rzeczy się zmienia - totalny obrót wszystkich moich sprawunków o sto osiemdziesiąt stopni! dlatego mnie tak mało tutaj. sama za sobą już powoli nie nadążam i nawet nie wiem za co mam się zabrać. od czego zacząć składać literki.

może napiszę dzisiaj parę słów o Tobie... lgniemy ku sobie. mimo wszystko znów nas ciągnie. chociaż czasem tak naprawdę nie chcę, bo wiem z czym to się wiąże. a za kilka dni się zobaczymy. nie wiem co mam Ci powiedzieć, jeśli chodzi o nas. boję się tego spotkania i boję się moich uczuć. Boże, to wszystko jest takie pojebane... moje myśli nawet takie są. chcę związać ten jeden koniec z końcem, mnie z Tobą lub mnie z Tobą całkowicie rozwiązać. ale czy umiałabym tak? dlaczego ten wybór nie może być taki prosty? czym im bardziej nam zależy, to tym gorzej jest zdecydować? dlaczego już nie czuję tej słodkiej mięty? przez moje własne, nieznane mi uczucia zapadam się w sobie, topię w szarobrązowym bagnie. zmieszałam się z nim. ratować czy utonąć?

wciąż mam przed oczami obrazy słodkich pocałunków. ten nagi dotyk. przeplatanie się wraz z kołdrą mokrą od potu. proszę Cię, ulżyj mi.

6 komentarzy:

  1. Zmiany są czasem bardziej potrzebne niż nam się wydaje. Co do relacji, o której wspominasz, nie pomogę Ci, gdyż sama musisz podjąć tę decyzję, ale jeśli będzie trzeba to Cię będę wspierała. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo ważne decyzje, dlatego tak trudno ci je podjąć. Wierzę jednak, że wszystko będzie dobrze. Trzymajcie się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję. a zapewne zacznę o tym myśleć zaraz przez samym spotkaniem...

      Usuń
  3. Zawsze myślałam, że rozstania potęgują uczucie... często tak jest, mam nadzieję, że w Waszym wypadku również.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem zmiany są konieczne, i tylko z perspektywy czasu widać czy dobre.

    OdpowiedzUsuń