11 stycznia 2015

zimne noce

zapach leśnych kwiatów unosi się w całym mieszkaniu. non stop przypomina o złocistych łąkach, zielonych lasach, wartkiej wodzie. beztrosce. mam w sobie wielki niedobór spokoju i promieni słonecznych. brakuje mi miętowej ciszy, która zewsząd otaczała mnie, kiedy leniuchowałam we wakacje w domku letniskowym nad jeziorem. miejsce jak z bajki. miejsce obecnie nieosiągalne i bardzo odległe. i tak siedzę sobie teraz, delektuję uzależniającym smakiem kawy i marzę, aby wszystko choć na chwilę stało się proste. mało skomplikowane. bo sobie ostatnio nie radzę. bo brak mi siły. nie umiem się w sobie zebrać. łamię najprostsze postanowienia jakie sobie zarzuciłam.  no bo... nie chcę nienawidzić swojego ciała; nie chcę tak łatwo się poddawać i nie chcę tak łatwo rozklejać się psychicznie, kiedy muszę być twarda. potrzebuję mocnego bodźca, aby się wynurzyć z mętnej wody, która zachodzi moje ciało w zimne noce.

nagle z moich zamyśleń wyrywa mnie głos taty: jak będziemy w Krakowie to musimy przejść się do Hard Rock Cafe na piwo. uśmiecham się pod nosem na tę myśl. brakuje mi alkoholu. tylko w nieco większej ilości.


przyszły weekend spędzę w Krakowie. nie mogę się doczekać.
może ktoś, kto tam mieszka, zechce się spotkać?

7 komentarzy:

  1. bardzo chętnie wybrałabym się do Krakowa ale na razie się nie zanosi ;<

    ogólnie pięknie piszesz

    OdpowiedzUsuń
  2. może potrzebujesz chwili wytchnienia, dużo się działo... potrzebujesz zebrać siły? a potem będzie prościej gdy ruszysz znowu do akcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, potrzebuję chwili wytchnienia. dawno nie miałam czasu typowo dla siebie. ale na dłuższe wolne muszę czekać do ferii...

      Usuń
  3. Oh, Kraków <3 kocham! Gdybym tylko mieszkała bliżej z chęcią bym się spotkała. :)

    OdpowiedzUsuń